blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2018-01-20

wieprzowina z pochrzynem i szparagami

To danie było dla mnie jak grom z jasnego nieba: czyli można sprawić, by chińska smażenina była lekka w konsystencji i smaku! No i mój ukochany ostatnio pochrzyn - właśnie w takiej wersji kocham go najbardziej.

Składniki:
  • wieprzowina
  • pochrzyn
  • zielone szparagi
  • duża papryka
  • zielona cebulka albo por
Wykonanie:
  1. Przygotować składniki: pokroić w plasterki mięso, w romby pochrzyn (pamiętajcie, że pochrzyn trzeba pokroić dość cienko) i paprykę, a w ukośne rurki długości kciuka cebulkę i szparagi. Proporcje składników można dobrać dowolnie, choć najlepiej jest, gdy są dość podobne.
  2. Przygotowanie najlepiej zacząć od pochrzynu, bo w czasie, gdy będziemy myć i siekać resztę, on sobie już będzie spokojnie leżakował w czystej wodzie.
  3. Rozgrzać w woku tłuszcz; dorzucać składniki w kolejności cebulka - mięso - papryka - pochrzyn - szparagi. Gdy tylko pochrzyn "dojdzie", danie jest gotowe.

2018-01-18

kamelie

Wiecie, że kamelia jest kwietnym symbolem Kunmingu i wiecie, że kwitnie u nas zimą. Wiecie również, że jest piękna. I że niżej podpisana ma absolutnego fioła na punkcie kunmińskich kamelii.
CBDO.

2018-01-16

yunnańska biała herbata w kulkach 留白白茶

Dostąpiłam zaszczytu spróbowania bardzo mało znanej białej herbaty. Pochodzi ona z Yunnanu, co samo w sobie jest ewenementem, bo w bardzo niewielu miejscach w Yunnanie produkuje się herbaty białe. Wytwarzana jest z liści starodrzewu herbacianego, czyli dużych drzew herbacianych a nie krzewów. No i - jest nietypowo ukształtowana. Zamiast bowiem zostawić liście w spokoju i ususzyć je ot tak, zawija się je w niewielkie kulki. Jedna kulka to jedna porcja herbaty, która akurat wystarczy na gaiwan czy czajniczek.
Jak się okazało, herbata ta jest "cierpliwa w parzeniu" - wystarcza na 7-10 parzeń, przy czym naprawdę pyszna staje się mniej więcej w okolicach trzeciego. Jak już wspomniałam, nie jest to herbata z pędów, a z liści, czasem bardzo dużych. Być może właśnie dlatego jej smak wydał mi się bogatszy i bardziej wyrazisty niż smak zwykłych białych herbat. Jedyne, co można jej zarzucić, to niezbyt reprezentacyjny wygląd liści po parzeniu:
Gdy już się pozachwycałam smakiem i aromatem tej przepysznej herbaty, zapytałam o nazwę. I w nazwie zakochałam się tak samo jak w samym naparze. Nasza herbata nazywa się "Zostawić biel" 留白. Nazwa dwuznaczna i piękna. Pierwsze znaczenie dotyczy herbaty samej w sobie - zostawiamy liście, by zrobić z nich herbatę białą. Nie oksydujemy mocno, by zrobić herbatę czarną, nie przerywamy oksydacji, by powstała zielona. Zostawiamy liście na białą, pozwalając im schnąć na słońcu.
Druga warstwa to pojęcie estetyczne. Zostawić biel można w kaligrafii, malarstwie czy fotografii. Zamiast wypełnić obraz, zostawiamy dużo bieli, pustki, która kontrapunktuje treść. Pamiętacie może, jak w 2013 roku świat oszalał na punkcie czarno-białego zdjęcia, na którym kobieta stojąca na śniegu karmi płynące po Wiśle ptaszyska? Tam właśnie fotograf zostawił prawie pół kadru "puste", białe. Jednak właśnie ta pozorna pustka sprawiła, że zdjęcie jest genialne, a nie nudne.
To samo dotyczy naszej herbaty. Liście zostawiono na herbatę białą i w smaku czuć niewymuszoną słodycz i głębię. Z liści, których przeznaczeniem winna być herbata pu'er, stworzono nową jakość.
Jeśli kiedyś na nią traficie - spróbujcie koniecznie!